Menu

SROGI BOCHEN

Wszystko jest kopią kopii jeszcze innej kopii

Jesteśmy jak nas piszą, piszą jak jesteśmy

gawithpl

Ostatnio mam wkrętę na czytanie głównie gatunków dziennikarskich i narrację dokumentu, więc antologia reportaży Mariusza Szczygła wyjątkowo mi podeszła. Między kolejnymi stronami odbudowałem sobie nadwątlone przekonanie, że to jednak jest najpiękniejszy zawód świata, pod warunkiem, że trafi się akurat na dobrą historię. A takie leżą wszędzie, na ulicach, na parkietach, na klatkach schodowych, w szkołach, w ogłoszeniach, na czatach, w mieście i we wsi. Wystarczy się tylko schylić i podjąć.

Wybór tekstów rozbija się o najchętniej rozmawiane problemy dwudziestoletniej historii postkomunistycznej Polski naszej lubej i słowa klucze publicznej dyskusji; transformacja, lustracja, dekomunizacja, homoseksualizm, aborcja, kościół, emigracja. Tylko każdy wątek jest ugryziony z innej strony, niż ta znana nam z głównego nurtu medialnej debaty. I tak obok wybitnego tekstu Hugo-Badera o zomowcach, którzy strzelali do górników z Wujka jest piękny reportaż Grzegorza Sroczyńskiego o czterech dziewczętach z Płocka, którym ręcznie napisana ulotka opozycyjna w 1968 roku przekreśliła całą edukację i swój epizod walki o demokrację wspominają z największym wstydem.

Recepcja ustrojowych przemian przez społeczeństwo to jest refren, który wraca w kolejnych tekstach. Antologię otwiera dziennik Szczygła z pierwszych miesięcy demokracji, zabawnie opisuje pierwsze kroczki kapitalizmu, kult polędwicy, przemiany na poziomie lokalnym (czy dyrektor podstawówki może być teraz z partii?) i zagubienie jednostek w nowej organizacji życia publicznego (nikt nie wie, co to jest ten elektorat, o którym ciągle mówią w tivi). Potem niezwykłej urody Człowiek, który powstał z torów, co to jest prawie gotowym scenariuszem na kosiarza oscarów, bo chwyta za gardziel ta historia gościa, który obudził się przy torze kolejowym ze zniszczonym hipokampem, pozbawiony wszystkich śladów pamięci z poprzedniego życia.

Obok tekstów osławionych jak Wściekły Pies Tochmana czy Wojciecha Bojanowskiego wspomnienie półrocznej edukacji w Szkole Medialnej Ojca Rydzyka (mój faworyt absolutny) są jeszcze takie, które bez echa przeszły drukiem gdzieś po odległych stronach Dużego Formatu i Wysokich Obcasów, na które to strony się zwykle nie zapuszczam, bo kto ma ochotę oddzielać sygnał od szumu. Kapitalna story Joanny Wojciechowskiej o przemytnikach kokainy z Mazur, tragikomiczne anegdotki o poznańskich pakerach, ładujących w kanał wszystko, co ma fajny i długi wzór chemiczny, dwa całkiem od siebie różne teksty aborcyjne Lidii Ostałowskiej,  rozbrajająca rozmowa z beznadziejnym przypadkiem ultraprawicowego oszołoma i trzepiący po głowie tekst o Sprawiedliwych wśród Narodów Świata z wschodniej Polski, którzy ciągle wstydają się przed sąsiadami, że ich rodziny pomagały Żydom w Drugiej Wojnie.

I kilka innych urywków polskiej rzeczywistości. Od sprawy Sikory i Brylińskiego po pionierów Disco Polo. Wygrzebane przez Szczygła reportaże awansowały się do zespołu najbardziej zaczytanych przeze mnie książek i namawiam do sięgnięcia po nie bardziej niż do czegokolwiek ostatnimi czasy. Właśnie tak.

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • Gość: [sis] *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Teksty Szczygły już od jakiegoś czasu przykuwają mój wzrok na dłużej gdy tylko takowe pojawiają się w GW. Najbardziej lubię tego jego reportaże z Czech. A tę książkę obchodziłam już kilka razy w księgarni i coś czuję, że teraz trza będzie ja kupić :)

© SROGI BOCHEN
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci