Menu

SROGI BOCHEN

Wszystko jest kopią kopii jeszcze innej kopii

Suma wszystkich frustracji

gawithpl

YktoAUGh0dHA6Ly9vY2RuLmV1L2ltYWdlcy9uZXdzd2Vlay13ZWIvWmpNN01EQV8vOWM0MDdjMzY3YjRiMzBkYTUyOTZlZjMwOWM2NDEzZDIuanBnkZMCAM0EGg

1. Jest taka umowa społeczna, że im banalniejsze zadanie do wykonania, tym więcej energii i mądrości twój mentor wkłada w instrukcję. Na lekcjach matematyki nauczyciel jedną ręką pisze równanie, a drugą zmazuje, w naszej w firmie programiści wysyłają praktykantom samouczki, w których sami mają sobie znaleźć rozwiązanie, kiedy coś nie działa; operacji na otwartym sercu też pewnie uczy się metodą prób i błędów. Ale kiedy z ojcem albo teściem masz wbić gwóźdź w deskę, pomalować ścianę albo wykopać dziurę w ziemi, to wszystkimi pouczeniami, protipami i złotymi myślami można by zapisać tylną stronę Talmudu. Niżej trzonek chwyć, bo siła uderzenia rozłoży się nierównomiernie i drewno pęknie, z mniejszej odległości uderz, bo za dużo energii wytracisz, inny kąt przyłożenia obierz, bo gwóźdź się nie wtopi pod kątem prostym. Wałkiem od góry do dołu jedź, nie od dołu do góry, ręka lekko zgięta w łokciu, zaczynaj zawsze od ściany z oknami, bo będzie schnąć najdłużej. A tą łopatą to pomagaj sobie więcej kolanem, bo będzie nieefektywnie. Intensywnego szkolenia wymagają również czynności takie jak wycieranie kurzu, wieszanie prania czy zakładanie pościeli. Co innego na przykład obsługa Photoshopa na kursie za tysiąca. Tu włączacie, tu otwieracie, tu wycinacie, tu wklejacie i gotowe, przechodzimy dalej. 

2. Czy możemy wreszcie zlikwidować gotówkę jako oficjalny środek płatności? To znaczy po prostu usankcjonować rzeczywistość? Przecież te papiery i tak są wszędzie bezużyteczne. Czuję nadchodzącą gorączkę za każdym razem, kiedy ze stówą w kieszeni mam wejść do Żabki. Staram się, biorę kilka produktów, nie jeden, żeby dwucyfrowa kwota się uzbierała, żeby było jak wydać, żeby rozmienić na następny raz. Moja kolej przy kasie, - Dzień dobry. - Dobry wieczór. Pik, pik, skanowanie towaru, cały drżę, ale chcę wierzyć. Może tym razem się uda. - 24,89. Spoconą ręką wyciągam z sakwy nowiutki, podpisany po dobrej zmianie balcerowiczowski milion, ale już widzę, że kasjerka patrzy na niego jak na zdechłego szczura. - A drobniej nic nie będzie?! Udaję, że szukam, choć znam odpowiedź. - Nie będzie. - Wydać nie mam jak. - To może kartą? - Zbliżeniowo? - Na wetknięcie. - Pin i zielony. 

3. Tak w ogóle, kiedy odpowiadasz mi na "Dzień dobry" "Dobry wieczór", to mam niemiłe wrażenie, że mnie poprawiasz ze swoją przemądrzałą wyniosłością. 

4. Gdybym został prezydentem, to moją pierwszą decyzją byłby dekret o delegalizacji parasoli. Byłaby dyspensa na ulewy, ale takie prawdziwe, przy których deszcz przesiąka włókna w pięć minut, choć sam wolę założyć wtedy kaptur. Ale na tych wszystkich, którzy przy mżawce i częstotliwości trzech kropel na minutę muszą rozpościerać nad sobą swoje poliestrowe auereole, których metalowe szpony jakimś sposobem zawsze znajdują się na tej samej trajektorii co moje oczy, na pewno znajdzie się paragraf. Specjalny pokój przesłuchań dla tych, co te gloriole, zaciekle jak Tony Montana, wystrzeliwują na ostanim schodku tramwaju, żeby tylko, uchowajcie, cząstka wody nie dotknęła im głowy. 

5. Zrobię przelew na dychę pierwszej osobie, która wytłumaczy mi sensownie, jaki jest powód prasowania ubrań, poza tym, żeby "były wyprasowane". 

6. Czy wszyscy ludzie, którzy twierdzą, że przeczytali jakąś książkę w jeden dzień, kłamią? Rozumiem w trzy dni, może i w dwa, ale kilkaset stron ciągiem w kilka godzin? Nieważne, czy w tekście są ukryte wszystkie sekrety świata albo numery do jutrzejszego totka, to się wydaje fizycznie niemożliwe i zwyczajnie niezdrowe. Ja po jakichś stu stronach mam już czcionkę wypaloną na rogówce. 

7. Umiejętność chodzenia ewolucyjnie zanika u ludzi, którzy regularnie prowadzą samochód. Zepsute auto równa się panice, kalectwu i uziemieniu w domu. Informacja, że zamierzasz gdzieś iść pieszo brzmi więc dla nich bardziej niedorzecznie niż informacja, że zamierzasz iść kajakiem. Na nic tłumaczenie, że wolisz powietrze od oparów benzyny, że masz ciężką chorobę lokomocyjną i w aucie mdli cię nawet na krótkich dystansach. Nie wierzą, myślą, że nie chcesz robić im kłopotu. Nie wygłupiaj się, wskakuj, podwieziemy cię. Przecież nie będziesz szedł. Kto w ogóle chodzi, chyba jacyś nieromalni...

dzialmarketingu_1

 

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • public_enemy

    przeczytałem parę książek w jeden dzień, jest to możliwe. Jak jest bardzo dobra i wciąga, to nie mogę się oderwać. A że czytam szybko (nie szybko jak te jakieś nowe metody, po prostu w miarę szybko mi to idzie), to dałem radę jakieś 400 stron w sześć godzić połknąć.

© SROGI BOCHEN
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci